Dbanie o siebie

Powiedzmy, że ona ma na imię Agata, ma 30 lat, jest wykształconą mieszkanką dużego miasta. Albo małego. To może też być on, choć częściej to jednak bywa ona. Agata jest inteligentną kobietą, która świadomie podjęła decyzję o macierzyństwie. Jeszcze przed zajściem w ciążę dużo czytała, dbała o siebie a już podczas ciąży była pod świetną opieką lekarza i wykonywała wszystkie niezbędne badania. Agata wiedziała, że aby być świadomym rodzicem, musi dużo wiedzieć. Śledziła więc artykuły na temat psychologii rozwoju dziecka i metod wychowania. Od początku wiedziała, że nie chce być autorytarnym rodzicem, który od dziecka wymaga całkowitego posłuszeństwa.Chciała, by jej relacja z dzieckiem opierała się na miłości i szacunku. Kiedy urodziła się Basia, wiedziała już, że nie wróci do pracy i sama zajmie się wychowaniem córki dopóki ta nie pójdzie do przedszkola. Była wzorową matką. Zawsze troskliwa, opiekuńcza, wyrozumiała i cierpliwa. Wiedziała jak zadbać o integralność swojej córki. Rozumiała, że Basia jest małym, mniej doświadczonym, ale zasługującym na godne traktowanie człowiekiem. Pomimo tak troskliwej opieki Basia jednak wydawała się być dzieckiem bardzo humorzastym. Im bardziej Agata się starała, tym częściej jej córce zdarzały się “złe dni”. Coraz częściej powtarzały się histerie i zachowania, które wyraźnie mówiły, że Basia nie jest zadowolona. Agata miała wrażenie, że cokolwiek robi, córka jest zawsze nieszczęśliwa. Czuła się rozgoryczona i wyczerpana. Rodzina i znajomi byli przekonani, że Basia była rozpieszczonym przez mamę dzieckiem. “Jesteś dla niej za dobra”, “za dużo robisz”, “ona weszła Ci na głowę”. Agata zwątpiła w swoje zdolności rodzicielskie. Wydawało jej się, że robi wszystko jak trzeba, ale coś jednak nie działało. Czy znajomi Agaty mają rację? Czy można zepsuć dziecko będą dla niego zbyt dobrym?

Nie. Nie można zepsuć dziecka będąc dla niego zbyt dobrym. Nie da się być zbyt dobrym dla kogoś, kogo się kocha. Ale można być za mało dobrym dla samego siebie. Można za mało kochać i dbać o samego siebie. Można być sfrustrowanym i zmęczonym i można albo zacząć obwiniać o to dziecko, można też doprowadzić do sytuacji gdy frustracja przerodzi się w agresję lub autoagresję a nawet w przemoc.

Kiedy urodziła się Basia, Agata zrezygnowała zupełnie ze swoich potrzeb. Nie zauważyła momentu, w którym przestała istnieć dla samej siebie. Zapomniała o sobie, o tym co sprawia jej przyjemność, o tym, co ją rozwija, o tym co jest dla niej ważne. Odłożyła na później wszystkie swoje potrzeby aby całkowicie poświęcić się córce. Ta jednak, podobnie jak wszystkie dzieci odbiera rzeczywistość poprzez emocje. Dziecko nie pojmuje rzeczywistości racjonalnie. Potrafi tylko czuć. I czuje więcej i mocniej niż dorosły. Dzieci wyczuwają wszystko, co dzieje się we wnętrzu bliskich mu osób. Nawet jeśli dorośli nie zdają sobie sami sprawy z tego, co się z nimi dzieje, dzieci wiedzą to pierwsze. I mogą okazywać tę wiedzę w bardzo nieznośny dla dorosłych sposób. Mogą to być bardzo destrukcyjne zachowania, które mają uzewnętrznić problemy rodziców albo ich stan wewnętrzny. W pewnym sensie zamiarem dziecka jest doprowadzenie dorosłego do granicy wytrzymałości. To wołanie: “Mamo, tato zobacz co się z tobą dzieje i zrób coś z tym!”. Paradoksalnie jest to sytuacja, w której to dziecko zaczyna brać odpowiedzialność za to, by dorosły zadbał o własną integralność. Bardzo często przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że dbamy usilnie o integralność naszego dziecka ale nie umiemy zupełnie zadbać o naszą własną. Bywa, że tak bardzo chcemy by nasze dziecko wyrosło na szczęśliwego i zdrowego człowieka, że zapominamy o nas samych. Może być tak, że nie umiemy powiedzieć dziecku NIE, nie potrafimy mu odmówić, nie wiemy jak zadbać o własne potrzeby. W relacji z takim, nie szanującym własnych potrzeb rodzicem dziecko może czuć się bardzo zagubione.  Jeżeli rodzic rezygnuje ze swojej integralności by zaspokoić dziecięce potrzeby stanie się bardzo niezadowolonym z siebie rodzicem, który robi zbyt dużo wbrew sobie i może za to obwiniać innych. I tak właśnie było z Basią. Dziewczynka czuła zmęczenie swojej mamy, coraz wyraźniej czuła jej napięcie i frustrację. I musiała to wyrazić.

Dbanie o własną integralność jest istotne jeszcze z jednego ważnego powodu – dzieci uczą się przede wszystkim poprzez doświadczanie i naśladowanie. Jeżeli zawsze dbasz o swoją rodzinę, ale nigdy nie myślisz o sobie, twoje dziecko dostaje niedobrą lekcję dbania o samego siebie. Jeżeli w relacji z innymi dorosłymi nie potrafisz postawić granic, jeżeli opowiadasz w domu o tym jak bardzo jesteś źle traktowany w pracy przez szefa lub współpracowników, ale nie robisz nic aby zmienić swoją trudną sytuację, twoje dziecko pobiera lekcję jak nie dbać o swoją integralność. Jeżeli pozwalasz komuś kierować swoim życiem, nie masz swojego zdania, nie reagujesz kiedy ktoś narusza twoje granice, twoje dziecko uczy się jak nie dbać o własne granice. Kiedy pozostajesz w toksycznym związku, w którym ktoś nie szanuje cię i nie dba o twoje dobro, dajesz swojemu dziecku lekcję jak nie dbać o samego siebie. Nie wystarczy więc dbać o integralność dziecka. Aby dziecko pobrało dobrą lekcję, rodzic musi umieć zadbać o siebie samego.

Dzieci wyczuwają każdy stan w rodzicu i nieświadomie będą robiły wszystko by mu “pomóc”. Będą również nieświadomie pobierać lekcje, które niekoniecznie chcemy im przekazać. Dlatego ważnym jest aby zrozumieć, że wychowanie nie jest procesem jednostronnym. Jest wzajemną relacją, w której obie strony oddziałują na siebie i w której każda ze stron może się od siebie nauczyć wielu rzeczy. Tych dobrych i tych, o których nie chcielibyśmy nawet pomyśleć.