O wychowaniu

Każdy rodzic chce wychować swoje dziecko najlepiej jak potrafi. Jesteśmy bombardowani informacjami, publikacjami, szeroką ofertą warsztatów i wykładów, zalewa nas fala informacji w Internecie. Tempo naszego życia jest bardzo szybkie. Poszukujemy skutecznych i szybko działających sposobów na życie. Również na wychowanie naszych dzieci. Karać, nie karać, nagradzać, nie nagradzać, każdy mówi co innego, metody się mnożą, często wykluczają.

Prawda zaś jest taka, że nie ma żadnej skutecznej metody na nawiązanie relacji z drugim człowiekiem. Nie ma żadnych cudownych sposobów, nie ma żadnych narzędzi. Aby zrozumieć dlaczego tak właśnie jest należałoby wyrzucić z naszego słownictwa termin „wychowanie”. Wyrzucić i zapomnieć, że istnieje.  Bo rolą rodzica nie jest wykreowanie nowego człowieka w procesie „wychowania”. „Wychowanie” oznacza proces jednostronny, w którym jedna strona wie lepiej niż druga. Życie z dzieckiem zaś powinno być osobistą podróżą i rozwojem, w którym rodzic jest przewodnikiem, mającym większe doświadczenie i większą wiedzę. Rodzic wie więcej bo żyje dłużej i ma większe doświadczenie, ale życie z dzieckiem (życie, nie wychowywanie) to proces, w którym i dzieci i rodzice mają na siebie wzajemny wpływ. Podobnie jak w relacji partnerskiej, ważna jest jakość tej relacji, to, co się w niej dzieje. W związku z drugim człowiekiem nie chodzi o to by się nawzajem tresować, by używać metod, narzędzi, by używać jakichś instrukcji postępowania. Relacja jest wtedy, kiedy ludzie są w niej obecni, kiedy są autentyczni i kiedy są w niej dobre emocje, kiedy jest w niej miłość i zrozumienie. I do takiej relacji z dziećmi należy dążyć.Niech naszym kompasem nie będą metody i narzędzia ale koktajl sporządzony z serca, rozumu i intuicji.

Pierwszym krokiem do nawiązania prawdziwej relacji z dzieckiem jest wyjście z roli rodzica. Co to oznacza? Najprościej rzecz ujmując oznacza to, że musimy porzucić przyjęty przez nas przymus funkcjonowania w jakiś określony sposób np. taki, jaki znamy od własnych rodziców, czy taki, który jest oczekiwany przez społeczeństwo. Jeśli w relacji z ludźmi wchodzimy w jakąś rolę, zaczynamy funkcjonować jak automat. W takich relacjach gdzie ludzie funkcjonują jak automaty, gotowe metody i narzędzia postępowania czy komunikacji mają szansę się sprawdzić. Dzięki takim technikom ta sztuczna relacja ma szansę przetrwać, ale raczej nikt nie będzie w niej szczęśliwy. Jeśli próbując dotrzeć do drugiego człowieka używam technik, metod itp. drugi człowiek czuje się manipulowany. Nie mam szans na nawiązanie żadnego połączenia i nie daję możliwości dotarcia do siebie bo mówię i zachowuję się jak robot, który wypowiada gotowe komunikaty. Prawdziwe relacje, w tym również te z dziećmi mogą być źródłem szczęścia tylko wtedy, kiedy są prawdziwe i głębokie. Dlatego tak ważne jest by rodzice byli w relacji ze sobą i w relacji z dziećmi autentyczni, by znali samych siebie, by wiedzieli kim są i co czują. Muszą być prawdziwi. Co to dokładnie oznacza w relacji z dzieckiem? Oznacza to, że mam refleksję na swój temat, umiem odebrać feedback od dziecka w poważny sposób i swoje przemyślenia wnieść do relacji z dzieckiem tak, by poczuło się równorzędnym i traktowanym poważnie partnerem. Cytując za Januszem Korczakiem: „Szu­kaj włas­nej dro­gi. Poz­naj siebie, za­nim zechcesz dzieci poz­nać. Zdaj so­bie sprawę z te­go, do cze­go sam jes­teś zdol­ny, za­nim dzieciom poczniesz wyk­reślać zak­res praw i obo­wiązków. Ze wszys­tkich sam jes­teś dziec­kiem, które mu­sisz poz­nać, wycho­wać i wyk­ształcić prze­de wszystkim.” Czego sobie i wszystkim chcącym rozwijać się rodzicom serdecznie życzę.